iwona_czarkowska
Arashi − chłopiec z Japonii
Arashi − chłopiec
z Japonii
W Japonii, w małej wiosce u podnóża góry zwanej Fuchi-no yama, czyli Góra Mądrości, mieszkał chłopiec, któremu na imię było Arashi. Pewnego dnia Arashi zobaczył przelatującego żurawia.
− To dobra wróżba − powiedział ojciec chłopca. − My w Japonii wierzymy, że ten, kto zobaczy żurawia w locie, ma zapewnione szczęście w życiu.
− A, co to jest szczęście? − zapytał chłopiec.
− To wielka zagadka! Ale na pewno kiedyś znajdziesz jej rozwiązanie. A teraz chodź już na kolację – odpowiedział ojciec i wszedł do domu.
Ale mały Arashi nie przestał myśleć o tym, co to jest szczęście. Wreszcie wpadł na pomysł!
− Na pewno żuraw odpowie mi na to pytanie. Przecież, jeśli przynosi szczęście, musi wiedzieć, skąd je bierze − i chłopiec jeszcze tej samej nocy, gdy rodzice zasnęli, wymknął się z domu. Ruszył przed siebie tam, gdzie zniknął żuraw.
W Japonii, w małej wiosce u podnóża góry zwanej Fuchi-no yama, czyli Góra Mądrości, mieszkał chłopiec, któremu na imię było Arashi. Pewnego dnia Arashi zobaczył przelatującego żurawia.
− To dobra wróżba − powiedział ojciec chłopca. − My w Japonii wierzymy, że ten, kto zobaczy żurawia w locie, ma zapewnione szczęście w życiu.
− A, co to jest szczęście? − zapytał chłopiec.
− To wielka zagadka! Ale na pewno kiedyś znajdziesz jej rozwiązanie. A teraz chodź już na kolację – odpowiedział ojciec i wszedł do domu.
Ale mały Arashi nie przestał myśleć o tym, co to jest szczęście. Wreszcie wpadł na pomysł!
− Na pewno żuraw odpowie mi na to pytanie. Przecież, jeśli przynosi szczęście, musi wiedzieć, skąd je bierze − i chłopiec jeszcze tej samej nocy, gdy rodzice zasnęli, wymknął się z domu. Ruszył przed siebie tam, gdzie zniknął żuraw.
Szedł i szedł, ale nigdzie nie było widać ptaka. Wreszcie, gdy był już bardzo zmęczony zobaczył w oddali człowieka, który niósł na plecach kosz. Przyspieszył kroku i po chwili dogonił nieznajomego.
− Witaj szlachetny wędrowcze − powiedział uprzejmie i ukłonił się głęboko, jak uczył go ojciec. − Czy nie widziałeś gdzieś żurawia?
− Żurawia? − zdziwił się nieznajomy. − Nie, nie widziałem. A po co ci żuraw chłopcze?
− Chcę go zapytać, co to jest szczęście − odpowiedział Arashi.
− Nazywam się Hikaru i jestem tylko prostym sprzedawcą herbaty z miasta Zeng − odpowiedział człowiek. − Na puszkach z herbatą, którą sprzedaję, napisano, że kto ją wypije poczuje się szczęśliwy. Ale, czy to prawda? Nie wiem! Chyba musisz dalej szukać mój chłopcze, bo ja ci to na pytanie nie odpowiem.
I sprzedawca herbaty z miasta Zeng ruszył w swoją stronę. A mały Arashi dalej wędrował tam, gdzie wśród obłoków zniknął żuraw. O świcie dotarł do małej wioski nad brzegiem rzeki. Gdy zajrzał w okno jednego z domów, zobaczył dwoje staruszków, którzy smażyli ryżowe ciasteczka.
− Oni na pewno mi zdradzą, co to jest szczęście. Są przecież tacy starzy, że na pewno to wiedzą − stwierdził chłopiec i zapukał do drzwi chaty.
Otworzyła mu kobieta z pomarszczoną twarzą i zaprosiła do środka. Tam posadziła go przy stole.
− Napij się herbaty, chłopcze i zjedz ryżowe ciasteczko − powiedziała. − Widać, że masz za sobą długą drogę. Opowiedz nam, skąd jesteś i dokąd wędrujesz?
Arashi znów opowiedział swoją historię o poszukiwaniu żurawia, którego chciał zapytać, co to jest szczęście i gdzie je znaleźć.
− Jesteśmy już bardzo starzy − mąż kobiety usiadł obok gościa. − Ale my też nie odpowiemy na twoje pytanie, choć mieszkamy w wiosce, która nazywa się Szczęśliwa Rzeka. Chyba musisz powędrować dalej.
Staruszkowie dali Arashiemu na drogę koszyk ryżowych ciasteczek i długo machali mu na pożegnanie stojąc na progu swojej chaty. On też im machał, dopóki Szczęśliwa Rzeka nie zniknęła za drzewami. Wtedy nagle z zarośli wybiegło trzech samurajów. Związali chłopca i wrzucili na wóz.
−- Wypuśćcie mnie! − krzyczał chłopiec. − Ja niczego złego nie zrobiłem.
− To się dopiero okaże! − krzyknął jeden z żołnierzy. − Będziesz się tłumaczył przed samym cesarzem. Na pewno jesteś jakimś sprytnym szpiegiem w przebraniu małego chłopca.
Wóz zatrzymał się obok wielkiego pałacu. Samurajowie wprowadzili chłopca do środka i zostawili pod strażą. Po chwili rozsunęły się drzwi w ścianie i pojawił się w nich człowiek w kimonie wyszywanym złotem. Przestraszony Arashi rzucił się na ziemię.
− Szlachetny cesarzu, nie zabijaj mnie! − prosił. − Ja nie jestem żadnym szpiegiem. Jestem synem rolnika z ubogiej wioski u podnóża góry Fuchi-no yama. Wędruję po świecie, bo chcę znaleźć żurawia i zapytać go, co to jest szczęście i skąd je wziąć?
− Chcesz wiedzieć, co to jest szczęście? - zdziwił się cesarz. − Nawet ja, potężny władca Japonii, tego nie wiem. Ani moi astrolodzy i wróżbici. A przecież mówią o mnie Szczęśliwy Cesarz. Ale, gdy już poznasz odpowiedź, koniecznie przyjdź z nią do mnie!
Arashi obiecał cesarzowi, że gdy już dowie się, co to jest szczęście, na pewno mu o tym powie. A cesarz z wdzięczności dał mu konia, żeby mógł szybciej podróżować. O świcie, na tle wschodzącego słońca, chłopiec zobaczył nagle lecącego żurawia. Pogalopował natychmiast jego śladem. Po kilku godzinach szaleńczej jazdy, ptak nagle zniknął mu z oczu. Arashi zatrzymał się bezradnie i rozejrzał dookoła.
− To niemożliwe! − krzyknął. − To przecież moja wioska. Tam w dole jest nasz dom. Żuraw zaprowadził mnie do domu!
I mały Arashi zrozumiał, że największe szczęście to mieć dom i rodziców. A może powiedział mu to żuraw...?
Arashi obiecał cesarzowi, że gdy już dowie się, co to jest szczęście, na pewno mu o tym powie. A cesarz z wdzięczności dał mu konia, żeby mógł szybciej podróżować. O świcie, na tle wschodzącego słońca, chłopiec zobaczył nagle lecącego żurawia. Pogalopował natychmiast jego śladem. Po kilku godzinach szaleńczej jazdy, ptak nagle zniknął mu z oczu. Arashi zatrzymał się bezradnie i rozejrzał dookoła.
− To niemożliwe! − krzyknął. − To przecież moja wioska. Tam w dole jest nasz dom. Żuraw zaprowadził mnie do domu!
I mały Arashi zrozumiał, że największe szczęście to mieć dom i rodziców. A może powiedział mu to żuraw...?
Ocena |
/
0
|
---|---|
Liczba stron | 14 |
Data utworzenia | |
Popularność |