Zaloguj się
Wszystkie książki

Chrzest/Narodziny (chłopiec)

FRANUŚ I EMURIEL
zielona pusta
ISBN 978-83-61145-40-0
© Bajkopisarze.pl, Kraków 2018
 
Specjalnie dla Frania z okazji Chrztu Świętego opowieść tę napisała Katarzyna Filipek-Herniczek, zilustrowała Kasia Kukla-Puzoń, a samodzielnie przygotowała Ciocia Kasia.

06 kwietnia 2019
 
Kochanemu Franiowi - Ciocia Kasia
ISBN 978-83-61145-40-0
© Bajkopisarze.pl, Kraków 2018
 
Specjalnie dla Frania z okazji Chrztu Świętego opowieść tę napisała Katarzyna Filipek-Herniczek, zilustrowała Kasia Kukla-Puzoń, a samodzielnie przygotowała Ciocia Kasia.

06 kwietnia 2019
 
Kochanemu Franiowi - Ciocia Kasia
     Aniołek siedział nad brzegiem niebiańskiego strumyka i leniwie moczył stopy. Woda była ciepła, słońce cudownie przygrzewało, ale on nie miał dobrego humoru.
      – Eh, nudzę się – pomyślał – Inni mają tyle zajęć i to takich ważnych… A ja?
      – Emurielu, co się stało? – Anioł Michał zbliżył się do niego, lekko unosząc się nad chmurką.
      Aniołek poderwał się na równe skrzydełka.
       – Nic, nic – tylko że… inni mają takie ważne zajęcia, pracują, za coś odpowiadają, a ja… – Emuriel smętnie opuścił głowę i kopnął patyczek. – A ja pomagam wiewiórkom, gdy się posprzeczają, ratuję biedronki, wkładam do gniazd małe ptaszki, gdy z nich powypadają. Chciałbym wreszcie robić coś ważnego. –  Emuriel podniósł wzrok i spojrzał na Anioła Michała.
      – Coś naprawdę ważnego – powtórzył…    
     Anioł Michał się uśmiechnął.
     – Wszystko jest ważne. Kiedy pomagasz najmniejszemu z najmniejszych to jest to równie ważne, jak pomaganie największemu. Biedronka czy słoń. Nie ma znaczenia. Ważne, że pomagasz…    
     – Ale wiesz, o co mi chodzi… Ja bym chciał się opiekować ludźmi…      – Tak, wiem Emurielu. A ty wiesz, że to niezwykła praca – Anioł Michał nie dokończył, bo Emuriel wzbił się  w powietrze, zaczął wywijać ósemki.
     – Wiem, wiem. To wspaniałe zadanie – pomagać człowiekowi, żeby nie upadał, żeby nie zgubił drogi, żeby się nie spóźniał…  
     – Tak, to rzeczywiście wspaniałe zadanie, ale bardzo, bardzo odpowiedzialne. Trzeba pomagać, ale nie przeszkadzać… Trzeba być, ale się nie narzucać. Potrafisz tak? – Anioł Michał spojrzał na Emuriela.
     – No, no… – Emuriel znów zajął się patyczkiem na ścieżce.  – Myślę, że tak…  
     – Bardzo się z tego cieszę – opiekun Emuriela się uśmiechnął. – Bo właśnie mam dla Ciebie ważną wiadomość. Uznaliśmy, że jesteś gotowy…  
      – Gogogotowy? Do czego? Mogę na Ziemię? – Emuriel znów podskoczył, ale uderzył głową w najniższą gałąź drzewa i wpadł do strumyka. Po chwili zmoknięty, lecz bardzo podekscytowany był na brzegu.  
      – Tak, na Ziemię. Ale taki mokry nie możesz wyruszyć. Zmoczysz swojego podopiecznego – roześmiał się Anioł Michał. 
       – Tak, tak – zaraz się wysuszę.  
       Uradowany aniołek pofrunął szybko w górę i latał przez dłuższą chwilę: póki nie wyschły skrzydełka, włosy i sukienka.
Kiedy zdyszany stanął przed swoim opiekunem, Anioł Michał wziął go za rękę i poprowadził do bramy.
       Emuriel spojrzał w dół.  
       Tam na dole toczyło się życie. Życie na Ziemi. Tylu ludzi, tyle zdarzeń. Dziewczynka szukała w parku pieska, który jej zaginął. Staruszka nie wiedziała, jak przejść przez ruchliwą ulicę; ktoś jeździł na rowerze. 
       Oj, trochę za szybko.  
       Emuriel się przestraszył i zasłonił oczy.  
     – Czy ja sobie poradzę? Może jeszcze nie? Czy będę wiedział, co robić? 
     – Nie martw się, będziesz. Każdy Anioł Stróż to wie – Anioł Michał poklepał aniołka po ramieniu, a potem założył Emurielowi łańcuszek na szyję… – Proszę, jest twój. Od dzisiaj jesteś Aniołem Stróżem.  
     – A kogo? Kogo będę pilnował? Skąd będę wiedział, że to ten człowiek? – zapytał cichutko.
     – Tym się nie martw, od razu będziesz wiedział. Bycie Aniołem Stróżem to dar. Na pewno rozpoznasz....
       Emuriel westchnął i wyszedł za bramę. Cieszył się bardzo, ale martwił zarazem, czy podoła tak odpowiedzialnemu zadaniu.  
        Chwilę później był na Ziemi. Wędrował ulicami Bartoszyc. Zajrzał do kawiarni i do księgarni. Przyglądał się przechodniom. Jedni dokądś się spieszyli, a inni nie. Jedni się uśmiechali, inni nie...  
       Aniołek lubił być wśród ludzi. Lubił gwar rozmów, śmiechy... Uwielbiał te swoje niespieszne wędrówki. Wędrował długo, zaglądał w przeróżne zakamarki. 
Wiedział, że wszędzie można znaleźć coś ciekawego; a to wspaniała kamienica, a to ciekawy kościół, a czasami zwykła, mała rzecz. O, jak chociażby ta stara pompa!  
       W końcu zmęczony przysiadł na ławce. Tak..., mógłby patrzeć na ten świat godzinami. 
       Mógłby, ale musi już iść. Tylko dokąd? 
       I nagle słyszy ten dźwięk. Najpierw  cichy, a potem wszechogarniający… To krzyk powitania. 
        Emuriel szybciutko pofrunął  w kierunku, skąd napływał ten dźwięk. Do szpitala.
       Przysiadł, jak gołąb, na parapecie.
       – Tak, to tutaj – pomyślał i uśmiechnął się. Najpierw popatrzył sobie z daleka, ale po chwili odważył się i wszedł do środka. Usiadł na krawędzi szpitalnego łóżka i podziwiał: podziwiał małą istotę, która witała się z Rodzicami, tak jak potrafiła. Krzykiem. 
       Emuriel podfrunął całkiem bliziutko.
       Mama i tata wpatrywali się w swojego synka. Aniołek też się wpatrywał.  
       – Witaj, Franiu (nie pojmował skąd wie, jak ma na imię chłopiec, ale wiedział), jestem Emuriel, twój Anioł Stróż. Będę z Tobą przez całe życie i zobaczysz, wszystkiego Cię nauczę. To jest mama - Ania, a to tata - Adam.
       Prawda, że wspaniali? Chyba już się w Tobie zakochali. Spójrz, jak na Ciebie patrzą.       
      Będę z Tobą zawsze. Nauczę Cię łapać zabawki, ciągnąć mamę za włosy i tatę za nos… Będę Cię trzymał za rękę, kiedy spróbujesz wstać, razem nauczymy się mówić. Pokażę Ci wszystkie kolory świata, zapachy, kwiaty, motyle, ptaki…
       Emuriel opowiadał i opowiadał, a Franio słuchał i słuchał, aż w końcu zasnął… Aniołek uśmiechnął się delikatnie, ucałował Franka w małe czółko i ponownie przysiadł na krawędzi łóżeczka. 
       Był Aniołem Stróżem! A to był jego podopieczny. Śliczny i maleńki.
       Od tego dnia aniołek miał pełne ręce roboty. Pomagał małemu Frankowi poznawać świat, śpiewał mu przed snem niebiańskie kołysanki, czule przytulał, gdy ten się niepokoił. 
       Pewnego pięknego dnia był z niego szczególnie dumny. 
W  sobotę 6 kwietnia 2019 roku razem z Frankiem, jego Rodzicami i całą Rodziną wyruszył do cerkwi w Bartoszycach.   
       To był ważny dzień dla Franka, pierwszy raz od narodzin, miał tak namacalnie spotkać Pana Jezusa. Emuriel był wzruszony i zaniepokojony: czy Franek się nie przestraszy? czy woda nie będzie za chłodna? Na wszelki wypadek nieustannie szeptał mu do ucha uspokajające słowa:
      – To wspaniała chwila! Sam Bóg się z Tobą przywita i obejmie swoim ramieniem. Przytuli, tak jak Mama i Tata. Teraz już zawsze będziesz blisko niego. A ja będę z Tobą.
 
Tobie, który wypełniłeś dom,
swoim płaczem i radosnym gwarem
życzę beztroskiego i zdrowego dzieciństwa.
Aby każda łza, która po Twym policzku spłynie
była łzą szczęścia, a uśmiech Twój zjednywał
wszystkie wokół serca.
Życzy Matka Chrzestna - Kasia
       Od tego dnia aniołek miał pełne ręce roboty. Pomagał małemu Frankowi poznawać świat, śpiewał mu przed snem niebiańskie kołysanki, czule przytulał, gdy ten się niepokoił. 
       Pewnego pięknego dnia był z niego szczególnie dumny. 
W  sobotę 6 kwietnia 2019 roku razem z Frankiem, jego Rodzicami i całą Rodziną wyruszył do cerkwi w Bartoszycach.   
       To był ważny dzień dla Franka, pierwszy raz od narodzin, miał tak namacalnie spotkać Pana Jezusa. Emuriel był wzruszony i zaniepokojony: czy Franek się nie przestraszy? czy woda nie będzie za chłodna? Na wszelki wypadek nieustannie szeptał mu do ucha uspokajające słowa:
      – To wspaniała chwila! Sam Bóg się z Tobą przywita i obejmie swoim ramieniem. Przytuli, tak jak Mama i Tata. Teraz już zawsze będziesz blisko niego. A ja będę z Tobą.
 
Tobie, który wypełniłeś dom,
swoim płaczem i radosnym gwarem
życzę beztroskiego i zdrowego dzieciństwa.
Aby każda łza, która po Twym policzku spłynie
była łzą szczęścia, a uśmiech Twój zjednywał
wszystkie wokół serca.
Życzy Matka Chrzestna - Kasia
zielona pusta tył
Ocena
18
/ 0
Liczba stron 20
Data utworzenia
Popularność

Umieść książkę na swojej stronie

Skopiuj poniższy kod HTML i wklej go na swojej stronie:

Blog