Zaloguj się
Wszystkie książki

Lis i pies

lis i pies
zielona pusta
Pewnego ciepłego lata... piękna lisica wychowywała swoje małe lisiątka. Była z siebie bardzo dumna, bo nikt, w całym lesie, nie miał takich lisiątek. Miała ich tylko czworo, ale bardzo je kochała. Dwa miesiące później, przyszli myśliwi i zaczęło się polowanie. Wszystkie lisiątka bardzo się bały. Nawet biedna lisica nie wiedziała, co ma zrobić. Myśliwi zbliżali się ku nim coraz szybciej i szybciej, ale one nie miały dokąd uciekać. Lisica kazała dzieciom uciekać dokądkolwiek, byle tylko nikt ich nie zabił.
Pewnego ciepłego lata... piękna lisica wychowywała swoje małe lisiątka. Była z siebie bardzo dumna, bo nikt, w całym lesie, nie miał takich lisiątek. Miała ich tylko czworo, ale bardzo je kochała. Dwa miesiące później, przyszli myśliwi i zaczęło się polowanie. Wszystkie lisiątka bardzo się bały. Nawet biedna lisica nie wiedziała, co ma zrobić. Myśliwi zbliżali się ku nim coraz szybciej i szybciej, ale one nie miały dokąd uciekać. Lisica kazała dzieciom uciekać dokądkolwiek, byle tylko nikt ich nie zabił.
Lisiątka pobiegły bardzo daleko. Nawet nie wiedziały, gdzie się znajdują. Po prostu zrobiły to, o co prosiła mama lisica. Zapadła cisza. Po chwili usłyszały tylko jeden głośny strzał. Zaczęły płakać. Wiedziały, że to ich mamę postrzelili myśliwi. Uciekały jeszcze dalej, ale teraz każde w inną stronę. Było bardzo gorąco. Słońce mocno grzało, a biedne lisiątka były bardzo głodne i spragnione. Niektóre już padały z pragnienia. Jedno z czterech lisków, który poszedł w głąb lasu znalazł duży cień. Nareszcie mógł spokojnie odpocząć.
Zapadła noc... mały, zmęczony lisek położył się spać. Spał bardzo długo, cztery może nawet pięć dni. Lisek zamieszkał w lesie. Pewnego dnia, poczuł się bardzo dziwnie. Spojrzał w kałużę na swoje odbicie. Gdy je zobaczył był bardzo zaskoczony. Okazało się, że jest już dużym lisem. Wyglądał bardzo pięknie. Jak jego mama. W drodze powrotnej do norki spotkał psa. Bardzo się bał, bo myślał, że ten pies przyszedł z myśliwymi. Jednak pies spytał : − Co ty tutaj robisz? − Ja tyko chciałem się przejść. − odpowiedział łagodnie lis.
− Przepraszam. Nie wiedziałem. − Dlaczego mnie tak wystraszyłeś? − Myślałem, że chcesz mi ukraść kury z kurnika. Ale chyba się myliłem? − A co to są kury? − To ty nie wiesz?! Przecież każdy lis to wie. Często porywacie je z kurnika. − Ja nigdy o nich nie słyszałem. A, i moja mama nigdy nie porywała kur. − Może twoja nie, ale pewna lisica skradła nam już DZIESIĘĆ kur. I był też lis... Po tej rozmowie, lis zrozumiał, że są też lisy, które porywają kury.
Pies spytał : − Skoro nie jesteś taki jak inne lisy, to może pójdę z tobą? − Nie wiem, czy to dobry pomysł. Ty przecież miałeś pilnować kurnika, żeby żaden lis nie ukradł kur. Prawda? − Tak naprawdę to kur pilnuje mój starszy brat, Azor. − W takim razie w drogę! I poszli. Po drodze pies opowiedział lisowi o magicznych drzewach, które spełniają różne życzenia. Po chwili znaleźli się koło jednego z magicznych drzew na polu życzeń. − Może ty pierwszy. − zaproponował lis...
− Dobrze. No to... chciałbym być wroną. I spełniło się! Pies był wroną ! − Aaallleeeee! − zdziwił się lis. − Super! Prawda? Może teraz ty spróbuj? − No, dobra. Chciałbym... chciałbym być dinozaurem. I znowu się spełniło życzenie! Lis zamienił się w dinozaura! − Co trzeba zrobić, aby z powrotem stać się sobą? − zapytał lis (zamieniony w dinozaura) − To bardzo proste! − wykrzyknął pies (zamieniony we wronę). −Trzeba tylko stanąć przy gruszy i powiedzieć: "Chcę być sobą"
− To tutaj. − powiedział pies. − No dalej, wypowiedz swoje życzenie. − Chcę być sobą. − lis spojrzał na swoje łapy − Hura! Udało się! − Tak. Przecież mówiłem. Pies również wypowiedział swoje życzenie i stał się sobą. − Jednak nie ma nic fajnego w byciu kimś innym. Prawda? − Tak, masz rację. − zaśmiał się pies − Lepiej być sobą... Ciąg dalszy nastąpi...
− To tutaj. − powiedział pies. − No dalej, wypowiedz swoje życzenie. − Chcę być sobą. − lis spojrzał na swoje łapy − Hura! Udało się! − Tak. Przecież mówiłem. Pies również wypowiedział swoje życzenie i stał się sobą. − Jednak nie ma nic fajnego w byciu kimś innym. Prawda? − Tak, masz rację. − zaśmiał się pies − Lepiej być sobą... Ciąg dalszy nastąpi...
zielona pusta tył
Ocena
0
/ 0
Liczba stron 16
Data utworzenia
Popularność

Umieść książkę na swojej stronie

Skopiuj poniższy kod HTML i wklej go na swojej stronie:

Blog