Zaloguj się
Wszystkie książki

Prawdziwy

Mały Antoś wrzucił do rzeki swoje ulubione, niebieskie autko. Najpierw patrzył, jak dosięga chmur. - Tato, patrz auto samolotowe! Wykrzyczał. - Tato, auto - statek...statek podwodny....buuuuuu! Rozpłakał się w jednej chwili. - Nie ma autka, autko , buuuuuuuu, moje... chlipał i pociągał nosem. - Synku nie płacz. To nic nie da. Prawdziwi chłopcy nie płaczą. Jutro kupimy nowe. I po sprawie. No, już dobrze.... Następnego dnia Antoś przyszedł nad rzekę z ulubionym żołnierzykiem w kieszeni. - Poćwiczę w niepłakaniu. Tata będzie dumny. Wrzucił ukradkiem do wody tego najlepszego z kolekcji. I wciągnął go taki wieeelki wir. Na samo dno. Antoś patrzył spokojnie. - Nie ma. Powiedział chłodno i wzruszył ramionami. Przez cały tydzień wrzucał do rzeki różne swoje skarby. Kiedy zatopił Warkoła, ukochanego dinozaura, zakończył swój trening w niepłakaniu i uznał, że teraz jest prawdziwym chłopcem.
Mały Antoś wrzucił do rzeki swoje ulubione, niebieskie autko. Najpierw patrzył, jak dosięga chmur. - Tato, patrz auto samolotowe! Wykrzyczał. - Tato, auto - statek...statek podwodny....buuuuuu! Rozpłakał się w jednej chwili. - Nie ma autka, autko , buuuuuuuu, moje... chlipał i pociągał nosem. - Synku nie płacz. To nic nie da. Prawdziwi chłopcy nie płaczą. Jutro kupimy nowe. I po sprawie. No, już dobrze.... Następnego dnia Antoś przyszedł nad rzekę z ulubionym żołnierzykiem w kieszeni. - Poćwiczę w niepłakaniu. Tata będzie dumny. Wrzucił ukradkiem do wody tego najlepszego z kolekcji. I wciągnął go taki wieeelki wir. Na samo dno. Antoś patrzył spokojnie. - Nie ma. Powiedział chłodno i wzruszył ramionami. Przez cały tydzień wrzucał do rzeki różne swoje skarby. Kiedy zatopił Warkoła, ukochanego dinozaura, zakończył swój trening w niepłakaniu i uznał, że teraz jest prawdziwym chłopcem.
Po kilku dniach tej wielkiej próby poczuł, że dziwnie wydoroślał. Nie było to jednak takie całkiem zwyczajne. Jego ciało stało się jakby mniej miękkie i elastyczne. Nawet go to cieszyło. Czuł się dzięki temu większy i silniejszy. Michał, jego młodszy brat, okropnie mu zazdrościł. Ale Michał był za mały. Niewiele rozumiał. Poza tym on buczał o byle co i ciągle ganiał do mamy. - Ty, Michał, jak będziesz miał siedem lat tak jak ja, i będziesz już duży, to tata ci powie sekret. Bo my z tatą mamy swoje sekrety, wiesz? I oczywiście Michał znów się przez to rozryczał. Niby o te sekrety. - Ach te dzieci... Pomyślał Antek i poszedł obejrzeć swoje mięśnie do lustra.
I wtedy zachorowała babcia Ela. Ta od maślanych ciastek i ulubionego dinozaura. Ta od wakacji i jabłek. I babcia Ela umarła. -Tata mówi, że na zawsze i że nie ma mowy, żeby to zmienić.Nie ma - wyszeptał do Michała i z całych sił powstrzymał napływające łzy. Popatrzył na tatę, złapał jego silną rękę i zacisnął zęby. Przez kolejne dni zamykał się w sobie coraz bardziej. -Trochę za ciasno mi tam w środku. Pomyślał. Może przestanę jeść? - Synku, proszę, cokolwiek... - Ale, mamo, ja ...nie..mogę, naprawdę. - Antoś poczekaj, gdzie ty, poczekaj mówię!!! Wracaj natychmiast tutaj!
Ale on już biegł nad rzekę. Usiadł zdyszany i zaczął płakać. - Za auto, za żołnierza i dina, i za kochaną babcię i że nie mogę, nie potrafię być prawdziwym chłopcem!!! Nie mógł mówić dalej. Poczuł znajome ciepło na policzkach. Już trzęsły mu się ramiona. Już płakał. Całym sobą, bez strachu, że ktoś go zobaczy. I wtedy pojawił się przed nim rycerz. Taki w zbroi i z mieczem. Potężny i zupełnie niesamowity! Stał nieruchomo na samym środku rzeki i, o rety! Wcale nie tonął! Antoś zerwał się do ucieczki. - Stój! Zagrzmiał rycerz. Antoś stanął. Podniósł głowę i odważył się spojrzeć na niego. Wyglądał tak groźnie i męsko. A on, Antoś, płacze! Przy rycerzu! Zły i zawstydzony, krzyknął: - Nie jesteś prawdziwy. To, co prawdziwe tonie. - Masz rację, chłopcze, nie jestem - odparł rycerz zupełnie łagodnie. Usiądź, nie bój się. Nie jestem prawdziwy, więc nic nie mogę ci zrobić. Porozmawiajmy.
Widzisz, ja nie umiem płakać. Mam taką ciasną zbroję. Jestem jej więźniem Antosiu. - Ale jak to - nie możesz? -Tylko prawdziwy człowiek ma taki dar. I to jest w nim wyjątkowe. - Ale mój tato mówił, że prawdziwi chłopcy nie płaczą. Ja się tak bardzo starałem.. - Znam twojego tatę. Powiedział rycerz. Przychodzi często nad rzekę. Dużo rozmyśla. Nigdy mnie jednak nie zobaczył. Ja się pojawiam tylko raz. Z pierwszą łzą. - Mój tata jest wielki i wspaniały! Krzyknął Antoś. - Nie wątpię. Ale to ty dokonałeś dzisiaj wielkiego czynu. Zrzuciłeś zbroję. Nie zakładaj jej więcej. Jesteś silny. Nie jest ci już potrzebna. Ta rzeka jest rzeką prawdziwych łez. Bohaterów takich jak ty.
A więc to była zbroja? Hej, rycerzu, zaczekaj! Chciałem cię jeszcze zapytać.... Ale rycerz zniknął. Antoś popatrzył na rzekę. Była wspaniała i taka prawdziwa. Posiedział przy niej jeszcze chwilę, patrząc na jej błękitny, łagodny nurt. - Jestem bardzo głodny - pomyślał - I zmęczony. Poczuł się jednak dziwnie lekko. - Wracam do domu. Rodzice się pewnie martwią. Naprawdę, dziwne to wszystko. Naprawdę. I pognał do domu.
A więc to była zbroja? Hej, rycerzu, zaczekaj! Chciałem cię jeszcze zapytać.... Ale rycerz zniknął. Antoś popatrzył na rzekę. Była wspaniała i taka prawdziwa. Posiedział przy niej jeszcze chwilę, patrząc na jej błękitny, łagodny nurt. - Jestem bardzo głodny - pomyślał - I zmęczony. Poczuł się jednak dziwnie lekko. - Wracam do domu. Rodzice się pewnie martwią. Naprawdę, dziwne to wszystko. Naprawdę. I pognał do domu.
Ocena
2
/ 2
Liczba stron 14
Data utworzenia
Popularność

Umieść książkę na swojej stronie

Skopiuj poniższy kod HTML i wklej go na swojej stronie:

Blog