Zaloguj się
Wszystkie książki

Szaraczek

Gdzieś niedaleko stąd, a może nawet bliżej niż myślisz istniał sobie smutny, szary zajączek. Był tak szary, że aż smutny, i tak smutny, że aż szary. Im bardziej się smucił, tym bardziej szarzał i biedak nawet o tym nie wiedział. Patrzył w niebo, które cieszyło się swoim błękitem, tak błękitnym, że aż strach. Zajączek pomyślał, że mógłby się zatopić w tym błękitnym błękicie i zapomnieć o reszcie świata. Po niebie sunęły dumnie śnieżnobiałe, puszyste chmurki i szczerzyły się w białym uśmiechu do błękitnego nieba. - Ach gdyby tak, wtulić się w tę biel i spać, spać, spać - marzył szaraczek. Do tego wszystkiego zielona trawa kołysała się swoją najzieleńszą na świecie zielenią, zupełnie jakby tańczyła z wiatrem. Zajączkowi dwie szare łzy zakręciły się w oczach. - Jestem jak ta szara plama na błękitno-biało-zielonej bluzce. "Szaraczek" wołali na niego koledzy w przedszkolu.
Gdzieś niedaleko stąd, a może nawet bliżej niż myślisz istniał sobie smutny, szary zajączek. Był tak szary, że aż smutny, i tak smutny, że aż szary. Im bardziej się smucił, tym bardziej szarzał i biedak nawet o tym nie wiedział. Patrzył w niebo, które cieszyło się swoim błękitem, tak błękitnym, że aż strach. Zajączek pomyślał, że mógłby się zatopić w tym błękitnym błękicie i zapomnieć o reszcie świata. Po niebie sunęły dumnie śnieżnobiałe, puszyste chmurki i szczerzyły się w białym uśmiechu do błękitnego nieba. - Ach gdyby tak, wtulić się w tę biel i spać, spać, spać - marzył szaraczek. Do tego wszystkiego zielona trawa kołysała się swoją najzieleńszą na świecie zielenią, zupełnie jakby tańczyła z wiatrem. Zajączkowi dwie szare łzy zakręciły się w oczach. - Jestem jak ta szara plama na błękitno-biało-zielonej bluzce. "Szaraczek" wołali na niego koledzy w przedszkolu.
Rudy lis, zielona papuga, czarno-biały kot a nawet brązowy miś. Szaraczek obrażał się na inne zwierzątka i w efekcie nikt się z nim nie bawił. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego zajączek jest taki obrażony i taki smutny? Przecież nikt nie zrobił mu żadnej przykrości. Nikt go nie przezywał, nie bił, nie zabierał zabawek. Zajączek obrażał się, gdy tylko ktoś się do niego zwrócił po imieniu. W końcu inne zwierzątka, przestały się do niego odzywać. Zajączek siedział więc sam w kącie i szarzał coraz bardziej. Każdego wieczoru, kiedy leżał już w swoim łóżeczku cichutko płakał. Niestety płacz nic nie pomagał, każdy następny dzień wyglądał tak samo szaro i tak samo smutno, aż pewnego dnia kiedy szaraczek chorował, w przedszkolu pojawiła się nowa koleżanka. Była tak wesoła, tak towarzyska i zwiariowana, że każdy chciał się bawić tylko z nią, miała piękne zielone oczy i różowy nosek.
Zajączek żałował, że nie widział jej na własne oczy, dowiedział się o niej od pana doktora, który był tatą rudego lisa. Szaraczek, zastanawiał się jak wygląda nowa koleżanka. Wiedział tylko jaki ma kolor oczu i noska. - Pewnie jest cała kolorowa, na pewno musi taka być, przecież każdy ją lubi - rozmyślał. Mijały dni, a on leżał i leżał, rozmyślał i rozmyślał, z każdym dniem wyobrażał sobie nową koleżankę w innych barwach, zawsze niesamowitych i bajecznie kolorowych. W końcu doszedł do wniosku, że musi mieć wszystkie kolory tęczy. Dni wydawały się zajączkowi dłuższe i dłuższe, ciągnęły się w nieskończoność, a on tak bardzo chiał iść już do przedszkola. żeby zobaczyć nową koleżankę. Była to raczej ciekawość niż nadzieja, że może ona go polubi. Tak naprawdę, nie chciał wracać do przedszkola, gdzie nikt się z nim nie bawi...
- Synku, jesteś już zdrowy! Jutro możesz już pójść do przedszkola - powiedziała mama, całujac zajaczka na dobranoc. Szaraczek wszedł do sali pełen obaw i zaczął się rozgladać w poszukiwaniu niesamowicie kolorowej dziewczynki. Niestety nikogo takiego nie zauważył. - Czy jest już ta nowa dziewczynka, proszę pani? - zapytał wychowawczyni. - Jeszcze nie ma, kochanie, pobaw się z dziećmi, a ona na pewno za chwilę przyjdzie. Usiadł przy stoliku i zaczł rysować, nagle usłyszał jak dzieci wolają - Cześć, nareszcie przyszłaś! Pobaw sie z nami! -przekrzykiwali się wzajemnie. Szaraczek podniósł do góry oczy i ujrzał małą, uśmiechniętą kotkę. Coś jednak mu się nie zgadzało, a mianowicie to, że była cała szara, z wyjątkiem oczu i noska. Kotka podeszła do niego, wyciagneła łapkę i przedstawiła się. - Witaj, nazywam się Szarusia, może pobawimy się razem? - zapytała.
- Ale, ale... ja myślałem, że jesteś kolorowa - powiedział nieśmiało. Szarusia spojrzała na niego zdziwiona i odrzekła. - A nie jestem? - zapytała. - Jesteś szara - odparł. - No właśnie, jestem szara, czyli kolorowa. Szary, to kolor, jak każdy inny. - Jak każdy inny?- zapytał bardzo zdziwiony zajączek. - Oczywiście, może i jest mało spektakularny, ale to też kolor - nachyliła się nad uchem Szaraczka i wyszeptała. - Ale i tak najważniejszy jest kolor twojego serca.
- Ale, ale... ja myślałem, że jesteś kolorowa - powiedział nieśmiało. Szarusia spojrzała na niego zdziwiona i odrzekła. - A nie jestem? - zapytała. - Jesteś szara - odparł. - No właśnie, jestem szara, czyli kolorowa. Szary, to kolor, jak każdy inny. - Jak każdy inny?- zapytał bardzo zdziwiony zajączek. - Oczywiście, może i jest mało spektakularny, ale to też kolor - nachyliła się nad uchem Szaraczka i wyszeptała. - Ale i tak najważniejszy jest kolor twojego serca.
Ocena
0
/ 0
Liczba stron 12
Data utworzenia
Popularność

Umieść książkę na swojej stronie

Skopiuj poniższy kod HTML i wklej go na swojej stronie:

Blog